| |
| |
|
 |

|

|

|
Pobudka!
– mama energicznym ruchem odsłoniła okno, wpuszczając do pokoju
dzieci promyki wrześniowego słońca. – Jeszcze minutkę –
Małgosia schowała nos w poduszkę. Mateusz nawet nie drgnął.
– Jeśli nie wstaniecie natychmiast, nie zdążycie do szkoły. Jak
tak dalej pójdzie, spóźnicie się na Pierwszą Komunię
Świętą – mama najwyraźniej straciła cierpliwość. Widać ta
ostatnia uwaga zadziałała, bo bliźniaki usiadły na łóżkach i
otworzyły oczy. Kilka minut później siedziały już przy kuchennym
stole, zajadając kanapki z serem. Mama z uśmiechem zerkała na jasne
czuprynki, niebieskie oczy i nieco zadarte, piegowate nosy duetu. Nie
tak dawno uczyli się chodzić, mówić, a tu proszę, za kilka
miesięcy przystąpią do pierwszej spowiedzi i Komunii Świętej.
– W tym roku jest więcej religii
– Gosia jakby czytała w maminych myślach – a potem trzeba będzie zdać egzamin z katechizmu.
– Wielki mi egzamin – wzruszył ramionami Mateusz.
– Przecież już umiemy „Ojcze nasz”, „Zdrowaś Maryjo”, „Wierzę w Boga”.
– Ale to ostanie jeszcze ci się myli – zauważyła Gosia.
– Bo w kościele po kazaniu mówi się trochę inaczej i
dlatego – bronił się Mateusz. – A ósme przykazanie?
– nie dawała za wygraną Gosia.
– Spokojnie – zażegnała kłótnię mama. – Ten
rok jest właśnie po to, byście się jak najlepiej przygotowali do
przyjęcia tego sakramentu.
|
| ę |
|
|
 |
|
 |
 |
 |
 |
 |
|
| |
|
|
|