Witajcie!
Przyszła pora, by opowiedzieć Wam o pływających Grekach. W szkole najwięcej słyszymy o greckich artystach i filozofach, o wspaniałych budowlach i rzeźbach, które do dziś można podziwiać na Półwyspie Bałkańskim oraz na wyspach Morza Egejskiego i Jońskiego. Skoro Grecy mieszkali na Półwyspie i na wyspach, można się domyślać, że dobrze radzili sobie z żeglugą.

Jak pokazują badania historyczne i archeologiczne nasze domysły są słuszne. Grecy odbywali długie rejsy do odległych kolonii. Odwiedzali Egipt, Sycylię, Morze Czarne. Przywozili zboże, oliwę, wino transportowane w amforach (amfora – gliniane naczynie o wydatnym brzuchu z dwoma uchwytami).

Wyobraźcie sobie, że jedna taka amfora miała pojemność około 19 litrów – wypełniona po brzegi ważyła około 20 kilogramów. Pewnie dlatego posiadała parę uszu, aby mogły ją nieść dwie osoby.



Statki handlowe korzystały głównie z siły wiatru. Wioseł używano najczęściej do manewrowania w porcie.

Małe stateczki kursujące między wyspami Morza Egejskiego przewoziły zwykle niewielkie ładunki, natomiast jednostki odbywające dalekie pełnomorskie rejsy mogły zabrać do ładowni nawet 300 ton towaru (1 tona = 1000 kg). Dla porównania, samochód osobowy waży przeciętnie tonę, łatwo policzyć ile aut mógłby bez trudu przewieźć taki statek.

Marynarze na pokład dostawali się po drabinie. Z powodu wysokich burt służyła ona jako trap – czyli pomost do bezpiecznego wchodzenia na statek.


Rzymianie
Z historii wiemy, że stworzyli oni potężne imperium – Cesarstwo Rzymskie. Dzięki wybitnym zdolnościom wojennym udało się im opanować cały basen Morza Śródziemnego – tereny Afryki Północnej, południowej Hiszpanii, Grecji, Azji Mniejszej, Galii, Egiptu.



Morze Śródziemne nazywali „nasze morze” – nasze, czyli Rzymian. Byli dumni z tego, że udało im się opanować tak ogromny akwen.

O zwycięstwach Rzymian zdecydowały prawdopodobnie ich wynalazki. Na przykład kruk, czyli pomost przerzucany na pokład okrętu przeciwnika. Tym sposobem żołnierze rzymscy bardzo szybko opanowywali statki wroga. Nowością była również wieża bojowa, usytuowana na pokładzie. Sadowili się w niej łucznicy, rażąc przeciwnika strzałami z góry. Pewnej zmianie uległ też taran. Zrzucany był z wysokości na pokład innego okrętu druzgocąc go. Pojawiła się nowinka – katapulta miotająca ciężkie kamienie oraz płonące pociski.



Po zakończeniu morskich wojen Rzymianom pozostało oczyszczenie Morza Śródziemnego, którego wody roiły się od piratów. Do tego celu służyły mniejsze i bardziej zwrotne jednostki: biremy i liburny. Rzymskie statki handlowe podobnie jak greckie, przewoziły głównie zboże i inne produkty spożywcze. Oprócz towarów zabierano na pokład również pasażerów. Wyobraźcie sobie, że prócz ładunku na statku mogło płynąć jeszcze około 300 podróżnych. Takiej liczby nie powstydziłby się niejeden współczesny samolot, choć oczywiście podróż podniebna trwa krócej.

Do zobaczenia młodzi marynarze. Ahoj!
Opracował Marek Sojka